Skip to main content

Zaczęło się zwyczajnie, od rozmowy. Przekonali nas do współpracy. Nas było troje, ich ośmiu, ale warunki postawiliśmy srogie. Jeśli mamy wziąć odpowiedzialność za dzielnicę, to prosimy o niezależnych politycznie wiceburmistrzów, których sami wskażemy. Na podstawie naszego programu wyborczego z 2014 r. przygotowaliśmy do podpisu dokument, który nazwaliśmy Pakt dla Pragi. Podaliśmy sobie ręce, ale ich uścisk nie był pewny…

W polityce działają reguły, które budzą w ludziach pewne negatywne cechy. To pycha, zazdrość, a nawet gniew. Ta najgorsza to zdrada, czyli chęć zaprzedania się w imię własnego interesu.

Te określenia nie biorą się znikąd. Wszyscy, którzy tak jak ja urodzili się i wychowali w szeroko rozumianej praskiej przestrzeni publicznej, wiedzą, o czym piszę. Rozumieją też konsekwencje.

Jakiś czas temu jeden z mieszkańców zarzucił mi, że jako radny mam pracować, a nie kierować się zasadami etc. Liczy się prosty chodnik, a nie moje samopoczucie! Ma rację. Przecież po to mnie wybrał. Jednak samorząd to nie jest korporacja, to instytucja zbudowana właśnie na zasadach demokracji, zaufania i szacunku. Jeśli z tego zrezygnujemy, to co dalej?

„Nie ma ludzi niezastąpionych” – napisał złośliwie jeden z użytkowników Facebooka na wieść o tym, że nowa koalicja, równie złośliwie, odwołała mnie z funkcji przewodniczącego Komisji Kultury i Sportu. Co ciekawe, przewodziłem tej komisji już wtedy, gdy byłem w opozycji, potem w koalicji, aż w końcu dawny koalicjant postanowił ukrócić moje działania.

Nowe porządki

Pakt dla Pragi przestał mieć znaczenie, kiedy nasz dawny koalicjant (PiS) sprzymierzył się z egzotycznym klubem tzw. niezależnych, którzy do niedawna reprezentowali PO i PiS. W nagrodę otrzymali też wiele stanowisk w komisjach, co sprytnie spuentował jeden z radnych: klub przewodniczących. Nie mam zwyczaju się gniewać, dlatego niech im się wiedzie, niech pracują. Będą jednak potępiał tych, którzy w mojej dzielnicy robią to, o czym codziennie słyszę w „Wiadomościach”, „Faktach” etc. Nie ma i nie będzie mojej zgody na politykę w samorządzie!

Niestety, z polityką w dzielnicach można walczyć tylko raz na cztery lata. Teraz, po zimnym prysznicu, trzeba wracać do pracy.

Wystąpiłem do kurii, aby władze naszej diecezji rozważyły otwarcie dla mieszkańców i turystów wież praskiej katedry wzorem innych miast. Nie trzeba nikogo przekonywać, że podobna atrakcja wyróżniłaby naszą dzielnicę. Byłby to też magnes dla turystów. Dla tych ostatnich Praga stałaby się obowiązkowym punktem wycieczek, na czym zyskaliby m.in. prascy przedsiębiorcy.

Już dziś należy też przygotowywać się do rocznicy 370-lecia nadania naszej małej ojczyźnie praw miejskich, dlatego z mojej inicjatywy od 2015 r. trwa dialog z Narodowym Bankiem Polskim, aby na rynku pojawiła się okolicznościowa moneta o nominale 5 zł. Zwróciłem się też do władz Stadionu Narodowego z prośbą rezerwacji elewacji stadionu w dniu 10 lutego 2018 r. i wyświetlenia na nim specjalnego napisu, wzorem podobnych rocznic.

Od 2014 r. walczę o bezpieczeństwo przejścia dla pieszych na ul. Wybrzeże Helskie pod mostem Śląsko-Dąbrowskim. Z mojej inicjatywy zamontowano na przejściu dodatkowe oświetlenie LED, teraz pojawią się tam czujniki ruchu, znaki z lampami ostrzegawczymi i specjalna antypoślizgowa nawierzchnia.

Jakiś czas temu przy skrzyżowaniu ul. Dąbrowszczaków i ul. Szymanowskiego kierowców oraz przechodniów straszyła sypiąca się latarnia. Ze względów bezpieczeństwa interweniowałem o pilny remont. Udało się i kilka dni temu ZDM wymienił stary słup na nowy.

Wszyscy czekamy też na pierwszą w Warszawie tężnię solankową na pl. Hallera. Mam nadzieję, że w tym roku inwestycja będzie miała swój finał!

Tekst został opublikowany w „Przeglądzie Praskim”

Kamil Ciepieńko

Publicysta i samorządowiec. Radny dzielnicy Praga-Północ od 2010 r. Redaktor i twórca Przeglądu Praskiego. Z Pragą jest związany od pierwszych dni życia. Fundator i prezes Fundacji Praga Pomaga.